bannery.chmurka.pl/
Banner za banner

Wokół NTV. NTV u Berezowskiego?

Francuzi mówią: „Szukajcie Kobiety".
My mówimy: „Szukajcie ludzi"

 

    Sytuacja z NTV rozwiązała się w nieoczekiwany sposób. Część dziennikarzy, na czele z dyrektorem Eugeniuszem Kisielowem i głównymi redaktorami przeszła do kanału telewizyjnego TV-6 (jeden z 6-ciu ogólnorosyjskich kanałów bezpłatnych).
    Może nie byłoby w tym nic ciekawego gdyby nie fakt, że właścicielem stacji jest … Boris Berezowski.

Kim jest Berezowski?

    Członkiem tak zwanej "rodziny Jelcyna" ("rodziny" nie w znaczeniu "krewnych", tylko w znaczeniu "klan mafii"). Tak się nazywała grupa ludzi bliskich, która faktycznie kierowała Rosją przez ostatnie lata prezydentury Jelcyna.
    Rzecz w tym, że Jelcyn z powodu ciągłych chorób nie mógł wypełniać obowiązków prezydenta i wszystkie ważniejsze sprawy rozwiązywano na "radzie rodzinnej", w krąg której wchodziła córka Jelcyna Tatiana Dijaczenko, Boris Berezowski (mający olbrzymi wpływ na nią ) i jeszcze kilka (tymczasowych) ludzi.
    Właśnie związki "rodzinne" dały możliwość byłemu kierownikowi fabryki samochodów "WAZ" (produkuje samochody "Łada", "Niwa", itd.) stać się najbardziej wpływowym człowiekiem w Rosji. Do niego należało: 49 % akcji pierwszego kanału telewizyjnego "ORT" (który polacy mogą oglądać przez satelitę), ogromna część akcji narodowych linii lotniczych "Aerofłot" i wiele innych rzeczy. (Jak on to wszystko otrzymał - do tej pory pozostaje zagadką.)

    Więc, na długi czas przed końcem prezydentury Jelcyn zaczął szukać swojego następcy, który mógłby zamienić go na tym stanowisku. Zadanie było dosyć trudne, bo należało znaleźć człowieka, który mógłby gwarantować Jelcynowi i jego rodzinie wolność i nietykalność majątkową (co zdążyli zabrać miało zostać w rodzinie) po podaniu się do dymisji.
    Przez 15 miesięcy w Rosji zmieniło się 5-ciu premierów! W sierpniu roku 1999 przyszedł "kolejny" (jak go nazywali) premier. Kandydat się podobał "rodzinie". Był jednak jeden problem: jak zrobić, żeby ludzie polubili nowego premiera i za pół roku oddali głosy na nieznanego dotąd człowieka.
Berezowski, jako właściciel kanału pierwszego poświęcił wiele uwagi na rozreklamowanie nieznanego człowieka. Cały brud, który tylko można było znaleźć, wylalano na konkurentów Putina, a ORT wiódł w tym prym. W tym czasie o Putinie mówiło się tylko pozytywnie; każdy jego krok opisywano jako bohaterstwo. Wszystkie związki Berezowskiego pracowały na zwycięstwo Putina. Nacisk był kładziony na środki masowego przekazu.
    W ten właśnie sposób Berezowski (poprzez prowadzącego niedzielne analityczne audycje telewizyjne Siergieja Dorenko) stworzył z zupełnie nieznanego dotychczas Putina prezydenta Rosji.

    Oczywiście, że Berezowski miał prawo liczyć, że nowy prezydent będzie mu podporządkowany tak, jak to było z córką Jelcyna.
    Jednak Putin odpuszczając grzechy rodzinie Jelcyna wcale nie zamierzał odpuszczać ich również Berezowskiemu. W ten sposób powstała sprawa sądowa i oskarżenie Berezowskiego o oszustwa pieniężne w "Aerofłocie".
    Później, w kolejnej swojej auducji Dorenko spróbował wylać błoto na głowę Putina (tak, jak robił to poprzednio z konkurentami Putina). Następnego dnia dziennikarz został zwolniony, a jego program - zamknięty.

    Berezowski zrozumiał, że w Rosji nic po nim i wyemigrował. Jednoczesne spróbował zagrać rolę "obrońcy wolności słowa". Powiedział, że chce przekazać swoje akcjie ORT dziennikarzom - wszystkim, kto chce. Jednak chętnych dziennikarzy znalazło się nie za dużo i wkrótce Berezowski sprzedał swoje akcje ORT innemu biznesmenowi-żydowi Romanowi Abramowiczowi.
    Abramowicza zawsze uznawano za przyjaciela Berezowskiego, ale on nie chciał się kłócić z Kremlem.

    Ciekawe, że kiedy się rozpoczynała pierwsza kampania przeciwko Gusińskiemu, wielu biznesmenów podpisało list w jego obronie. Jednak Berezowski tego nie zrobił, i zawsze podkreślał, że występuje po stronie Kremla przeciw Gusińskiemu.
    Oni byli prawdzywymi wrogami.
    Dlatego teraz Rosjanie byli trochę zdziwieni, kiedy dowiedzieli się, że dwóch biznesmenów-żydów mogło znaleźć wspólny język.

    Ciekawe jest to, że dziennikarze NTV, którzy jeszcze wczoraj mówili o Berezowskim jak o członku "rodziny Jelcyna", oszuście i rabusiu, dziś przyjęli jego propozycję.
    Mówią, że zespół NTV się rozdzielił w zależności od wysokości pensji. Kto miał więcej niż 3 tysiące dolarów miesięcznie - przeszedł do TV-6, kto mniej - został w NTV.

    Kiedy skłócone ze sobą kanały i ich właściciele nagle się zjednaczają - do głowy przychodzi pomysł, że przez oczyma ludzi rozegrał się kolejny kabaret, w którym bohaterzy "dobrzy" i "źli" na scenie w rzeczywistości są przyjaciółmi.

P.S. Metamorfoza polityczna

    Na tym nie wydaje się dziwną inna metamorfoza polityki rosyjskiej - zjednoczenie partii "Jedność" (Edinstwo) i "Ojczyzna - cała Rosja" (Oteczestwo - wsia Rossija).
    W swoim czasie "Jedność" tworzyła się w wielkim pośpiechu właśnie jako partia, która może zabrać głosy partii liderów regionalnych "Ojczyzna…" (liderem tej partii był burmistrz moskiewski Jurij Łużkow, mający duże szanse zostać prezydentem Rosji, gdyby nie ten brud, ktory wylano na niego poprzez ORT, który zmusił go do zdjęcia swojej kandydatury w wyborach na prezydenta).
    Zawsze uważano, że "Ojczyzna…" i "Jedność" - są zagorzałymi wrogami. Jednak teraz oni się stali przyjaciółmi. Może to się stało z powodu oczekiwania reformy partii politycznych, a może Jurij Łużkow jest gotów odejść na polityczną emeryturę i nie chce więcej się kłocić z Kremlem. Kto wie?