Krótki kurs Polityki rosyjskiej
Poslka.ru | Rosja
 
Koniec ZSRR

     Borys Jelcyn otrzymał władzę w wyniku puczu 19-21 sierpnia 1991 roku. Wtedy, gdy prezydent ZSRR Gorbaczow był na urlopie, komuniści wprowadzili stan wyjątkowy.
   To był początek końca Związku Radzieckiego. Już na drugi dzień swoje wyjście z ZSRR ogłosiły republiki bałtyckie, kaukaskie, itp. W ciągu trzech dni z byłego Związku Radzieckiego nie zostało nic. Dlatego, kiedy Michaił Gorbaczow powrócił do Moskwy, był już prezydentem tylko na papierze. Faktycznie cała władza przeszła do przewodniczących republik.
    Z byłego ZSRR powstały nowe niezależne państwa, tak samo, jak z państw socjalistycznych Europy Wschodniej w roku 1990.
    12 czerwca 1992 Borys Jelcyn został wybrany na stanowisko pierwszego prezydenta Rosji.
    W gospodarce nadal panował kryzys, sklepy były puste, ale Rosja już poszła drogą demokracji.
  
Prywatyzacja
  
    Powstała kwestia: co robić z bogactwami narodowymi? Kto powinien być gospodarzem fabryk i przedsiębiorstw?
    Powstała wspaniała idea prywatyzacji. Bajka dla narodu głosiła, że wszystko, co znajduje się w Rosji, szacuje się na sumę około 200 miliardów rubli w cenach z roku 1991 (sprzed pierwszej podwyżki cen). Jest to równowartość 10 tysięcy rubli na każdego mieszkańca. Każdy mieszkaniec Rosji powinien był otrzymać "vouczer" na sumę 10 000 rubli  i kupić akcje (których wartość łączna powinna
wynosić właśnie 200 miliardów). I w taki sposób cały naród dostałby w swoje ręce bogactwa, których nie wypłacano mu przez 70 lat władzy radzieckiej.
    Premier Anatolij Czubajs mówił, że za dwa vouczery można będzie kupić nowy samochód "Wołga", a cena "10 000", napisana na vouczerze na początku 1993 roku przekształciła się w wartość co najmniej 200 tysięcy rubli (jeśli uwzględnić tempo inflacji).
    Było to pierwsze olbrzymie kłamstwo nowego niezależnego państwa.
    Kiedy ludzie dostali do rąk vouczery, okazało się, że akcji jest kilka razy więcej, niż równowartość 200 miliardów rubli. A za jeden vouczer sprzedawano akcje warte właśnie 10 000 rubli (a nie 200 000, jak obiecano) i takie same akcje, w takiej samej cenie można było kupić za normalne pieniądze.
    To znaczy, ze naród już nie otrzymał całego wypracowanego przez siebie majątku (jak o tym opowiadały władze), a co najmniej 20 razy mniej.
    Później okazało się, że za kupione wtedy akcje 99% ludzi w ogóle nic nie otrzymało.
  
    Odpowiedzialnym za prywatyzację był Anatolij Czubajs.
 
    - Co się stało z człowiekiem, który okłamał naród rosyjski? Czy podał się do dymisji, jak powinien zrobić każdy uczciwy urzędnik na całym świecie?
    - Nic podobnego, on do dnia dzisiejszego pracuje na wysokim stanowisku w rządzie i ministerstwie.
    - Co na to mówi naród?
    - Jaka różnica - jego nikt nie słucha. Tradycje ZSRR pozostały i w nowej Rosji.
 
Co się stało z Jelcynem?
  
    Przed wyborami na prezydenta Rosji w 1996 roku Borys Jelcyn ciężko zachorował. Był na granicy życia i śmierci. Oczywiście informacje o stanie jego zdrowia od razu stały się tajne.
    W 1996 roku po pierwszej turze wyborów spośród dużej ilości kandydatów do drugiej tury przeszli Borys Jelcyn (kandydat demokratów) i Gennadij Ziuganow (kandydat komunistów). Wtedy wygrał Jelcyn (miał o 1-2 % głosów więcej).
 
    Jednak naród rosyjski był bardzo zadziwiony, gdy ujrzał swojego prezydenta podczas ceremonii objęcia urzędu. Jelcyn był na tyle chory, ze prawie nie mógł mówić. Wyglądał gorzej, niż Breżniew u schyłku władzy. Mógł wówczas powiedzieć zaledwie kilka słów i nawet nie przeczytał pełnego tekstu przysięgi.
    Od tej pory Rosją zaczął rządzić nie prezydent, a ludzie zbliżeni do jego rodziny. O tym, kto wejdzie do tego kręgu, a kto nie - zaczęła decydować córka Jelcyna (Tatiana Diaczenko).
    Wkrótce jej pomocnikiem został Borys Bierezowski, nieznany wcześniej biznesmen, który za pomocą pieniędzy potrafił wzbudzić jej zaufanie. Później stanie się on pierwszą osobą w państwie "szarą eminencją". Wszystkie sprawy będą musiały iść przez niego. Na przyjęcie przez niego będą czekać nawet ministrowie! (Teatr absurdu: ministrowie czekają, aż przyjmie ich jakiś biznesmen.)
    To dało możliwość "kremlowskiej rodzinie" kraść jeszcze więcej, nowe pieniądze otwierały nowe drzwi, itd. Cała Rosja już nie zależała od władz wybranych przez naród, ale od garstki ludzi zbliżonych do córki Jelcyna.
 
    P.S. Tych informacji nie wymyśliliśmy sami, były one niejednokrotnie publikowane w rosyjskich mediach.
 
Kryzys bankowy, sierpień 1998
 
    Ekonomiczny program Rosji przedstawiał się dość słabo, inflacja szła do góry. Wtedy rząd wymyślił "piramidę finansową" - Państwowe Krótkoterminowe Obligacje (po rosyjsku - GKO). Rzecz polegała na tym, że państwo sprzedawało obligacje na termin 3 miesięcy, a później wykupywało je po wyższej cenie. Stawka procentowa była na tyle wysoka, że nie było żadnego banku, który nie kupowałby GKO. Doszło do tego, że banki prawie zrezygnowały z innych operacji, i otrzymywały zysk tylko z operacji z GKO. Dużo banków przelało do 90% swoich aktywów na GKO.
    Oczywiście, nie wystarczyło pieniędzy na inwestycje w różne branże gospodarki; Nie dawały one tyle zysku, ile obligacje państwowe.
 
    Dla zwykłych ludzi okres ten był najlepszy - średnia pensja w Moskwie doszła do poziomu 300 dolarów za miesiąc. Powstawały nowe banki i firmy, które nic nie produkowały, ale mogły zapewnić swoim pracownikom pensje po 1000 i więcej dolarów.
    To nie mogło trwać w nieskończoność, zaczęły szerzyć się plotki o tym, że nastąpi kryzys i dewaluacja. Na to rząd, premier i prezydent odpowiedzieli jednym głosem, ze sytuacja ekonomiczna jest bardzo dobra, i żadnej dewaluacji nie będzie.
    Ostatnia deklaracja prezydenta na temat dewaluacji została wygłoszona 14. sierpnia. A już 17-go nastąpił bankowy kryzys. W ciągu jednego dnia kurs dolara wzrósł z 6 do 8 rubli. Po dwóch tygodniach dolar kosztował już 20 rubli !!!
    Późnej jednak kurs spadł nieco do poziomu 16 rubli. Ale już do końca 1998 roku kurs stał na poziomie większym niż 20 rubli za dolar.
 
    - Co się stało z prezydentem, który tak okłamał swój naród?
    - Nic, on spokojne rządził jeszcze prawie 1,5 roku.
    - Co się stało z premierem, który tak okłamał swój naród?
    - Został zwolniony ze stanowiska, ale został w polityce. Został liderem partii "Związek Sił Prawych", na którą podczas wyborów do Dumy Państwowej oddało głosy 10% Rosjan. Dzyszaj Siergiej Kirienko zajmuje wysokie stanowisko przy prezydencie Putinie - jest jednym z siedmiu przewodniczących regionów Rosji.
 
    Dla turystów kryzys sierpniowy stał się wielkim prezentem, bo ceny rubli wzrosły mniej niż dwa razy, podczas gdy kurs dolara prawie 4 razy. To znaczy, że za jednego dolara można było kupić 2 razy więcej.
 
Szukanie premiera
 
    Scenariusz wyborów znaliśmy już od dawna. był on taki: przed wyborami pojawi się ktoś nowy, stanie się on bardzo popularny, wyjdzie na prowadzenie, i na fali poparcia zbierze głosy Rosjan. Nie wiadomo było jedynie, kto będzie nowym "bohaterem rosyjskim".
    Po kryzysie sierpniowym nastała pora pomyśleć o tym, co będzie po zakończeniu kadencji prezydenta. Przyszłość "rodziny kremlowskiej" jawiła się dość jasno, mianowicie było nią pójście do więzienia za poczynione nadużycia. Czy wtedy powołanie nowego premiera stanowiło gwarancję dla rodziny Jelcyna?
    W ciągu 15 miesięcy zmieniło się 5-ciu premierów. I kiedy w sierpniu 1999 na to stanowisko przyszedł Putin, przyjęto go jako kolejnego, który jeszcze do zimy poda się do dymisji.
 
    Zapewne Putin spodobał się rodzinie kremlowskiej (albo zostało już niezbyt dużo czasu do wyborów). I od tej pory media, opłacane przez Kreml zaczęły pisać o Putinie nie inaczej, jak o nowym ratowniku Rosji.
    Jednak było potrzebne coś, co mogło szybko zapewnić mu popularność. Nie było sensu liczyć na sukcesy ekonomiczne, wybrano branżę, która zawsze zapewnia powodzenie: "wojna z zewnętrznym wrogiem".
    Dla NATO taką wojną był konflikt w Jugosławii, powodem którego był zły stosunek Serbów do Albańczyków. Dla Rosji - operacja przeciwko terrorystom czeczeńskim, spowodowana przez 3 wybuchy w Moskwie we wrześniu 1999 roku.
    (Udowodniono fakt, że materiały wybuchowe i urządzenia pochodzą z Czeczenii.)
 
    Zaplanowane było, że koniec operacji antyterrorystycznej nastanie właśnie przed wyborami. Jednak operacja poszła nie tak skutecznie, popularność Putina zaczęła powoli maleć, zaistniało realne zagrożenie, że Putin przegra wybory.
    Wtedy Jelcyn zdecydował podać się do dymisji o 6 miesięcy wcześniej i w taki sposób przyspieszyć wybory o 3 miesiące.
    To był mądry krok, bo inni kandydaci jeszcze nie byli przygotowani do walki o stanowisko prezydenta, a Putin miał kontrolę nad kremlowskimi środkami propagandy.
 
    W grudniu w Rosji odbyły się wybory do Dumy Państwowej (odpowiednik Sejmu w Polsce). Głównym konkurentem sił kremlowskich była partia burmistrza Moskwy Jurija Łużkowa "Ojczyzna - Cała Rosja". Miał on dosyć duże szanse na to, aby stać się nowym prezydentem Rosji. I wtedy rozpoczęła się kampania obrzucania Łużkowa błotem.
    Pierwszy kanał telewizji rosyjskiej, który był już prawie prywatnym kanałem Berezowskiego, w każdym wydaniu wiadomości podawał coś złego o Łużkowie.
    Cotygodniowy program "Wiadomość tygodnia" prawie połowę swojego czasu poświęcał na przedstawienie tego, co złego robił Łużkow. Z takim brudem, jaki wylewali na nasze głowy, nie spotkaliśmy się nigdy wcześniej. Informacje, które podawał ten program, były często wymyślone, było dużo kłamstw.
    Skargi do sądów na 1 kanał nie dawały żadnego rezultatu. Sprawy sądowe były wygrywane przez Łużkowa, kierownictwo kanału płaciło śmieszne kary, a w następnej audycji prowadzący znowu lali swój brud. I jeśli wspominali o sądzie, to tylko w ten sposób, że nie uznają jego wyroku.
    Żaden z nich niczego się nie bał, bo miał za sobą poparcie Kremla.
    Rosja to nie Polska, gdzie na całym terytorium można odbierać kilka różnych programów.  Większa część Rosji odbiera tylko jeden kanał telewizyjny - pierwszy. I kiedy słyszysz o kimś tylko negatywne opinie, powoli uwierzysz w to, że on naprawdę jest zły.
 
    Jednocześnie bardzo szybko została stworzona nowa partia "Jedność". Partia, o której nikt nic nie wiedział, z której znano tylko 2-3 osoby, partia nie mająca żadnego konkretnego programu, otrzymała olbrzymie poparcie Kremla. Najważniejszym celem stworzenia tej partii było odebranie głosów "Ojczyźnie". I to im się udało.
 
    Jelcyn zrobił Rosjanom "dobry" prezent na nowy rok, kiedy 31 grudnia podał się do dymisji i przekazał Putinowi obowiązki prezydenta.
    Oczywiście pierwszym dekretem Putina był dekret o gwarancjach dla Jelcyna i jego rodziny!
 
    Najśmieszniejsze było to, że Putin nie miał nawet żadnego programu ekonomicznego. Czy możecie sobie wyobrazić, żeby w jakimś innym państwie kandydat na prezydenta nie miał programu ekonomicznego?
    Ale niestety propaganda i reklama Putina spełniła swoją rolę, zwyciężył w wyborach. W pierwszej turze Putin zebrał 52% głosów.
 
    Jednak historia na tym się nie skończyła...
 
Walki Putina
  
    Putin zdecydował się rozprawić z oligarchami i wyjaśnić, skąd mają tyle pieniędzy. Jednocześne chciał też ujawnić archiwa z wynikami prywatyzacji.
    Zamiary miał bardzo dobre i miał w tej kwestii poparcie Rosjan. Jednak Putin zapomniał, kto naprawdę rządzi państwem. Chciał zapomnieć o "kremlowskiej rodzinie". Ale siły były nierówne.
    Kiedy Putin wyjechał do Europy na oficjalne wizyty, w Rosji spreparowano skandal: aresztowano głowę koncernu "Media-most" Gusińskiego. Zarzut był jasny: Gusiński jest prezesem Światowego Kongresu Żydowskiego, i wszystko, co on wie, natychmiast wiadome jest na całym świecie. O Gusińskim zaczęły pisać wszystkie media na calym świecie, pierwszym pytaniem zadawanym Putinowi na oficjalnych spotkaniach było: "Co się dzieje z Gusińskim? I jak to jest w Rosji z wolnością słowa?".
 
    Trzeba powiedzieć, że Media most jest głównym akcjonariuszem 4-go rosyjskiego kanału telewizyjnego: "NTW" (to jeden z trzech najpopularniejszych kanałów rosyjskich). Z wszystkich innych kanałów, tylko NTW jest najobiektywniejszym kanałem w całej telewizji rosyjskiej. Kanał 1 - kremlowski (Berezowskiego), 3 - moskiewskiego burmistrza (Łużkowa), 2, 5 i 6 - popierające oficjalną władzę.
  
    Oligarchowie szybko wytłumaczyli Putinowi, że tak samo jak go wspomogli w roku 1999, tak mogą go opuścić w roku 2000. I co się z nim stanie, jeśli Putin dalej będzie myśleć o tym, jak dojść prawdy o pochodzeniu pieniędzy rosyjskich oligarchów.
    Trzeba jeszcze dodać, ze prawie wszyscy ministrowie, którzy pracowali z Jelcynem, pracują i teraz. Na ich zwolnienie nie wystarczy tylko woli prezydenta, najpierw trzeba otrzymać zgodę rodziny kremlowskiej.
 
    Tak właśnie żyjemy...
 
 
    P.S. Niezależnie od tego, co się dzieje w polityce rosyjskiej, Rosja jest jak dawniej państwem o wielkiej historii i kulturze. Budują się nowe hotele, miejsca odpoczynku dla turystów, restauracje. Pozostały dawne pomniki i zabytki.
 
    Rosja ma co pokazać.
 
            Do Rosji warto pojechać.
 
                       Zapraszamy!